Eurowizja 2016. Prognozy na finał

Owszem, moje przewidywania wyników półfinałów dowiodły, że może niekoniecznie najlepiej znam się na Eurowizji, ale się nie poddaję. Po obejrzeniu wszystkich piosenek i poznaniu półfinalistów postanowiłem podjąć wyzwanie i uszeregować ich według miejsca, które moim zdaniem zajmą w konkursie.

1. Rosja. „You are the only one” w dalszym ciągu nie jest moją ulubioną piosenką, jednak nie można zaprzeczać, że robi wrażenie. Jeśli w zeszłym roku pomimo średniej piosenki walczyli do końca o zwycięstwo, to w tym powinni już wygrać. Owszem, są eklektyczni. Owszem, w wykonaniu nie ma żadnej spontaniczności. Mimo to założenia rosyjskiego występu są śmiałe, a ich egzekucja perfekcyjna.

2. Armenia. Jeśli ktoś może Rosji zagrozić, to będzie to Armenia. Piosenka „LoveWave” jest dużo lepsza, bardziej progresywna, mieszanka elektroniki i ludowych motywów wszystkich kupi. Miałem wątpliwości, czy Iveta będzie w stanie udźwignąć tak złożoną piosenkę, jednak wokalistka rozwiała je w półfinale. Jej głos brzmi mocno, pewnie, nawet jeśli inaczej niż w nagraniu. Iveta jest zmysłową kobietą, a bieliza (czernizna?) w której występuje tylko to podkreśla. Inscenizacja tylko dodaje do tego efektu. Co może zaszkodzić Armenii to fatalne stosunki z Azerbejdżanem – obydwa kraje od czasu wojny o Górski Karabach szczerze się nienawidzą. Jak boleśnie można odczuć jedno zero punktów w wyrównanym wyścigu odczuła rok temu Rosja, popisowo olana przez Litwę. Czy tym razem polityka ugodzi w Ormian?

3. Łotwa. Kolejnym wygranym półfinałów jest dla mnie Justs. Przyznam, że jego rockerski głos trochę mi nie pasował do elektro-folkowej piosenki napisanej przez Aminatę Savadogo. Dziś sądzę, że dzięki charakterystyce swojego głosu czyni on piosenkę „Heartbeat” bardziej mainstreamową. Justs na scenie jest wulkanem energii, daje z siebie wszystko i porywa publiczność. Rok temu Łotwa była szósta. W tym może być tylko wyżej.

4. Francja. W moim prywatnym rankingu Amir długo znajdował się w pierwszej trójce, jednak w ostatnim czasie coraz mniej wierzę w jego sukces. Mam wrażenie, że „J’ai cherché” lepiej sprawdzało się na kameralnych scenach, na których wokalista występował przed konkursem. Ta piosenka jest zbyt bezpretensjonalna, żeby przebić się przez kampowy cyrk Eurowizji. Inscenizacja w solistą latającym w kosmosie nie zrobi na nikim wrażenia, a dodatkowo nie pasuje do charakteru utworu. Może, gdyby Francja, podobnie jak Szwecja, poszła w zupełny ascetyzm, mogliby się w ten sposób wyróżnić. A tak raczej osuwają się w przeciętność. Mimo to „J’ai cherché” to dalej świetna, pozytywna piosenka, Amir to znakomity wokalista, a słabe chórki wynagrodzi pewne 12 punktów od Izraela.

5. Bułgaria. Poli Genova, podobnie jak Francja, od początku kupiła mnie swoją piosenką. Nic nie poradzę na to, że ilekroć słyszę refren „O, daj mi lyubovta” mam ochotę tańczyć. Podoba mi się wszystko – jej kosmiczno-gotycki strój, pełen energii i swobody ruch sceniczny, wizualizacje z hologramowymi tancerzami i śnieżącym ekranem, wreszcie sama piosenka. Dlaczego zatem Bułgaria nie jest w moim zestawieniu wyżej? Cóż, chyba inni są po prostu lepsi.

6. Ukraina. „1944” to piękna piosenka z ważnym przekazem. Głos Jamali, inscenizacja i treść piosenki harmonijnie współgrają ze sobą. Jamala śpiewa świetnie, a skalą wykorzystanych efektów głosowych przyćmiewa wszystkich innych wokalistów w konkursie. Mimo to, wciąż podtrzymuję zdanie, że piosenka Jamali dzieli swoim politycznym przekazem i z tego względu nie przebije się do pierwszej piątki.

7. Włochy. Pisałem, że „jeśli na scenie uda się choć trochę odtworzyć magię z oficjalnego wideo, Włochy znów będą w tym roku wysoko”. Moim zdaniem udało się. Francesca Michielin znajduje się w ogrodzie (rajskim?) ubrana w ogrodniczki. Barwy są jasne, przyjemne, wokalistka przeurocza, a jej głos przykuwa nas na trzy minuty trwania tej deklamacyjnej piosenki. Na mnie to działa i podejrzewam, że nie tylko na mnie, a Włochy w ostatnich latach raczej dobrze wypadają w głosowaniach.

8. Australia. Dani Im siedzi na scenie niczym syrena wyrzucona z morza. Jednak w przeciwieństwie do Ariel wcale nie straciła głosu, wręcz przeciwnie – jej głos jest precyzyjny, pewny, dokładny. Inscenizacja jest prosta, a biała, odsłaniająca smukłe nogi, suknia piękna. Australia już w zeszłym roku udowodniła, że nie potrzebuje wsparcia sąsiadów, żeby zebrać w głosowaniu dużo punktów.

9. Izrael. W tym roku w konkursie nie usłyszymy zbyt wielu ballad, w przeciwieństwie do poprzedniego. Przypuszczam, że przynajmniej jeden z tych nielicznych utworów znajdzie się w czołowej dziesiątce. Któż zatem, jeśli nie Hovi Star? Izraelski wykonawca ma wszystko: dobry głos, doskonale napisaną piosenkę i adekwatną inscenizację. Jeśli tak schizofreniczna piosenka jak zeszłoroczny „Golden boy” mogła być w zeszłym roku wysoko, tym bardziej może ten wynik powtórzyć „Made of stars”.

10. Chorwacja. Kraje byłej Jugosławii są drugim co do wielkości blokiem, po krajach byłego ZSRR, dlatego wydaje się prawdopodobne, że choć jeden z nich znajdzie się w pierwszej dziesiątce. Do wyboru mamy już tylko Chorwację i Serbię, co jest dodatkowym atutem, bo głosy nie będą zbyt rozproszone. Z tych dwóch krajów stawiam raczej na Chorwację – Nina Kraljić ma lepszy głos, a jeśli (jak krążą plotki) pozbędzie się dziwnego kimona i klawiaturosukni, to widzowie będą mogli się wreszcie w pełni na nim skupić.

11. Austria. Zoë jest urocza, słodka i ma piękny, czysty głos. Podczas pierwszego półfinału zupełnie porwała zgromadzoną w Sztokholmie publiczność i wierzę, że podobnie ujmie telewidzów. Do tego oprócz wsparcia od sąsiadów może liczyć na życzliwość krajów francuskojęzycznych. Na czołową dziesiątkę może to nie wystarczyć, ale miejsce po lewej stronie ekranu – jak najbardziej.

12. Serbia. Podobnie jak w przypadku Chorwacji – zadecydują głosy sąsiadów. Ale ZAA Sanja Vučić ma dobrą piosenkę z ważnym przekazem dotyczącym przemocy domowej oraz stonowaną, acz sugestywną inscenizację. Miejsce po lewej stronie tablicy będzie zasłużone niezależnie od wyników blokowych głosowań.

13. Belgia. Laura Tesoro wytańczyła sobie miejsce w finale, więc czemu nie miałaby sobie wytańczyć miejsca po lewej stronie tablicy z wynikami? Sprzyja jej losowanie – ostatnio zamykała drugi półfinał, teraz otworzy finał i swoją pozytywną energią porwie całą Europę.

14. Szwecja. Szwecja zapewniła u siebie jedną z najnowocześniejszych i najbardziej multimedialnych scen w historii Eurowizji. Jednocześnie sami ograniczają multimedia do wyświetlenia kilku kluczowych słów na ekranie. Trolling level hard. Frans zdobędzie swoją piosenką serca nastolatek, ale to za mało by myśleć o ścisłej czołówce. Mimo to wokalista nie powinien przynieść gospodarzom wstydu i raczej wypadnie dosyć przyzwoicie.

15. Czechy. Czesi osiągnęli już historyczny sukces i awansowali do finału. Dlaczego jednak mieliby na tym poprzestać? Gabriela Gunčiková pokazała, że na żywo śpiewa świetnie. Geometryczne wizualizacje są proste, ale skuteczne. W tym roku Czesi konkursu jeszcze nie zawojują, ale wróżę im dobrą pozycję wyjściową do ataku w przyszłych latach.

16. Cypr. Rockowych piosenek nie ma już w stawce zbyt wiele, Cypryjczycy zdają się mieć dobre notowania u publiczności. Dwanaście (albo chociaż dziesięć) punktów od Grecji powinno wystarczyć by uniknąć ostatniej dziesiątki.

17. Azerbejdżan. Gonna take a miracle for this song to be higher. Samra chyba jeszcze nie do końca uporała się z niedyspozycją głosu, a Eurowizyjna publiczność już w zeszłym roku dała odpór azerskiej kampowości.

18. Hiszpania. W zeszłym roku niskie miejsce Hiszpanii odebrano jako porażkę. W tym roku miało być lepiej. Nie bardzo w to wierzę. Barei jest wulkanem energii i ciągnie tę piosenkę, ale chórki okrutnie nie stroją, a choreografia jest śmieszna (nawet jeśli pozorowanie skręcenia kostki to sprytny zabieg). Hiszpanii zaszkodzi kolejność – występują pomiędzy Rosją a Łotwą – jak w takim gronie przebić się z przeciętną (choć energetyczną) piosenką.

19. Malta. Gdy w pierwszym półfinale zostało już tylko jedno miejsce do finału, cała sala krzyczała „Iceland”. Ku rozczarowaniu widowni awansowała Malta. To im nie wróży zbyt dobrze. Owszem „Walk on water” to całkiem przyjemna piosenka, a Ira Losco jest dobrą wokalistką, jednak wydaje mi się, że nie jest w stanie wzbudzić w słuchaczach zbyt silnych emocji. A Malta nie ma wielu zaprzyjaźnionych krajów, które tradycyjnie na nią głosują.

20. Litwa. Donny Montell wskoczył do finału (z trampoliny!), ale tam już jego piosenka raczej przepadnie. Jest zbyt stereotypowa, wykonawca nie dość charyzmatyczny, a inscenizacja poza wspomnianą trampoliną nie zapada w pamięć.

21. Węgry. Już raz się pomyliłem w stosunku do Węgier, więc mogę się pomylić i po raz drugi. Ale tym razem mam nadzieję, że Freddie będzie tam, gdzie jego miejsce, czyli w ogonie stawki.

22. Holandia. Douwe Bob może i jest sympatyczny, ale piosenka jest zwyczajnie nudna. W rywalizacji z lepszymi piosenkami Holandii nie pomoże ani zegar na podłodze LED, ani ściskanie rąk z publicznością.

23. Gruzja. Może i Gruzja znów zaskoczy, jak zaskoczyła wchodząc do finału. Wydaje się jednak, że piosenka Gruzinów jest zbyt progresywna, a efekt nowości dwa razy nie zadziała. Sądząc jednak podczas ich reakcji w czasie ogłaszania wyników półfinału, Nika Kocharov i Young Georgian Lolitas nie przejmą się zbytnio żadnym rezultatem.

24. Polska. Tak, Polacy osiągnęli historyczny sukces i trzeci rok z rzędu awansowali z półfinału. Teraz jednak trzeba poskromić nasze ambicje. Piosenka Michała Szpaka jest jedną ze słabszych w stawce i na zbyt wiele głosów nie powinna liczyć.

25. Niemcy. „Ghost” nie jest zbyt porywającą piosenką, strój Jamie-Lee budzi konfuzję, a rządy twardej ręki Angeli Merkel budzą powszechną niechęć do Niemiec w Europie. Gorzej niż w zeszłym roku nie będzie (zero punktów), ale może się okazać, że wcale nie będzie lepiej.

26. Wielka Brytania. Joe i Jake mają najsłabszą piosenkę w stawce. Nawet jeśli sami wokaliści są sympatyczni, to śpiewają średnio, inscenizacja nie porywa, a piosenka jest repetytywna i nudna. W dobie Brexit Brytyjczycy raczej też nie mogą liczyć na serdeczną przyjaźń innych krajów Europy. Prognozuję, że zamkną stawkę, choć może z dodatnią ilością punktów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *