Eurowizja 2017. Co wiemy po drugim półfinale i prognozy na finał

Ilinca i Alex Florea podczas drugiego półfinału. Zdjęcie: Roger Dewayne Barkley, EuroVisionary

Tym razem trafiłem tylko 9/10, co więcej: Macedonia, która odpadła, znajdowała się u mnie na drugim miejscu pewniaków do finału. No cóż, będę musiał się z tego wytłumaczyć. A co jeszcze wiem po drugim półfinale?

1. Największa wpadka: wyłączony mikrofon Laury z Estonii. A nie mówiłem? A nie mówiłem?!!! Estonia nie weszła do finału! Koit Toome wprawdzie pokazał znakomity falset, więc z powodzeniem może coverować piosenki Modern Talking, jednak Laura znów nosowała i śpiewała szeroko, „na żabę”. Czy to dlatego wyłączono jej mikrofon na początku piosenki? Nie mam pojęcia i nie wiem, czy ten incydent nie wpłynął w jakiś sposób na wynik. To największa wpadka, jaką do tej pory widziałem na Eurowizji.

2. Najgorszy mix: Macedonia. Wersja studyjna „Dance alone” śmiało mogła myśleć o pierwszej dziesiątce w Konkursie. Na żywo cały potencjał został zmarnowany. Najmniej winna była temu Jana, która znośnie śpiewała i dobrze się ruszała, choć dała sobie nałożyć ciut za dużo makijażu. Fatalny był jednak mix, w którym taśma znajdowała się gdzieś na bardzo dalekim planie, a fałszujące chórki przykrywały solistkę. Po całej telenoweli z ujawnianiem informacji o ciąży w wizytówce i oświadczynach w green room sądziłem, że Macedonii mimo wszystko uda się zdobyć sympatię widzów. Nie udało się.

3. Najlepsze chórki: Dania. Udało się za to Danii. Anja jak zwykle zdmuchnęła wszystkich potęgą swojego głosu. Ja jednak byłem najbardziej pod wrażeniem towarzyszących jej wokalistów, którzy mieli zarówno rozbudowane, jak i bardzo trudne partie (np. w bardzo wysokiej tessiturze). Od pierwszego wejścia, gdy huknęli „laying down my armor”, po pociągnięty przez nich refren, duńscy chórzyści byli bezbłędni. Porównajmy to np. z fałszującymi wokalistami a Austrii czy Macedonii czy niepewnymi chórkami z Izraela, a docenimy, jakim skarbem dysponowała Anja.

4. Najgorsze połączenie kolorów: żółty i różowy. W drugim półfinale w dalszym ciągu dominowała czerń i biel, jednak wreszcie zobaczyliśmy też więcej koloru, przede wszystkim czerwonego dzięki Ilince, Anji i Fusedmarc. Jednak najwięcej koloru było w piosence szwajcarskiej grupy Timebelle. I niestety, w tym wypadku wolałbym, gdyby muzycy pozostali przy czerni i bieli. Różowy i żółty nie łączą się najlepiej, a antyczne motywy z wizualizacji w tej kolorystyce naprawdę kłuły w oczy. Był już kiedyś na Eurowizji wokalista, który chciał wypromować połączenie żółtego i różowego. Szwajcario, Ludwiku Dornie i Sabo – nie idźcie tą drogą!

5. Najlepszy napowietrzny środek transportu: łódź powietrzna. Brendan Murray promował podróże balonem, jednak łódź powietrzna, ostatnie osiągnięcie białoruskiej myśli technicznej, nie tylko go wyprzedziła, ale nawet zdublowała. NAVIBAND świetnie się bawił, mieli znakomitą energię, lepsze wizualizacje i Brendan wypadł przy niech jak straszny smutas. Jeśli kogoś jednak nie stać na łódź, zawsze zostają też skrzydlate buty Nathana Trenta z Austrii, który też dobiegł na nich do finału.

6. Najlepszy wokal: Kristian Kostov. Ten chłopak ma tylko siedemnaście lat! I tak śpiewa! Nad falsetem może jeszcze trochę popracować, ale gdy śpiewa pełnym głosem, nie ma sobie równych. Wow.

7. Najbardziej zaskakujący element: rap. Rap nigdy nie radził sobie dobrze na Eurowizji, jednak w tym półfinale awansowały aż dwie piosenki z elementami rapu. W obu przypadkach ten element został dobrze ograny. W rumuńskiej piosence został zestawiony z jodłowaniem i cudownie absurdalnie kampową i kolorową oprawą sceniczną z armatami strzelającymi wizualizacjami i różnobarwnymi nutkami. W węgierskiej piosence rap buduje napięcie, które znajduje swoją kulminację, gdy towarzysząca wokaliście tancerka pada na ziemię. W obu przypadkach rap działa znakomicie. Czyżbyśmy byli świadkami odwracającego się trendu?

Nie napisałem nic o Norwegii, ale jak zwykle cieszę się, gdy piosenki o nowoczesnej produkcji awansują do finału kosztem staroświeckich ramotów (ekhm… Estonia…, ekhm… Malta…). Nie napisałem też nic o Chorwacji, ale co tu więcej napisać – szalenie schizofreniczna piosenka z sympatycznym panem Tenorkiem. Jak tego nie lubić? Nie napisałem też nic o Holandii, bo co tu pisać – świetne głosy i tyle. Nie mogę doczekać się finału! Przedstawiam zatem od razu swoje typy na finał w kolejności od najbardziej prawdopodobnych wysokich miejsc po najbardziej prawdopodobne niskie miejsca wraz z krótkim uzasadnieniem werdyktu.

1. Włochy. Tańcząca małpa, zaraźliwa energia Francesca, wpadająca w ucho piosenka w stylu Italo disco – Włochy niemal od początku były faworytem i nie sądzę, by miały tę pozycję stracić.

2. Portugalia. Po latach szorowania po dnie, teraz nadszedł ich moment. Salvador Sobral jest trochę zaprzeczeniem Francesca – wyciszony, introwertyczny. Jego piosenka jest uroczo prosta, a oprawa sceniczna magiczna. Najpoważniejszy kontrkandydat do wygranej.

3. Bułgaria. W konkursie nie ma Rosji, odpadła większość krajów byłej Jugosławii. Gdzieś jednak muszą znaleźć ujście słowiańskie głosy. Czemu nie w Bułgarii? Kristian ma niesamowity głos, zdobywa punkty sympatii z racji młodego wieku, a ascetyczna inscenizacja, tylko uwypukla jego walory wokalne. Głosy z południa i zachodu Europy mogą podzielić się pomiędzy kilka krajów (Włochy, Portugalia, Francja, Belgia). Czy wślizgnie się pomiędzy nie czarny koń ze wschodu?

4. Azerbejdżan. A skoro już o czarnych koniach mowa. Świetna piosenka i fantastyczna realizacja telewizyjna z człowiekiem w masce czarnego konia. Moje ulubione, artystyczne piosenki zajmują ostatnio czwarte miejsca, więc taką lokatę obstawiam dla Dihaj.

5. Francja. Amir zajął ostatnio piąte miejsce. Alma jest równie seksowna, a jej piosenka wcale niezgorsza.

6. Armenia. Znakomite show, świetny głos Artsvik. Może piosenka jest zbyt specyficzna, by wejść do pierwszej piątki, ale pozostali faworyci na pewno będą czuć oddech wokalistki z Armenii na plecach.

7. Rumunia. Najbardziej szalona piosenka w tym roku wejdzie do pierwszej dziesiątki niesiona głosami eurowizyjnych ultrasów.

8. Szwecja. Robin nie jest tak dobry na żywo jak Frans, ale jego sztuczka z bieżniami ciągle jest imponująca. Pierwsza dziesiątka dzięki solidarności krajów skandynawskich.

9. Polska. Poczujcie moc polskiej diaspory! Kasia Moś powinna też choć trochę zapunktować u jurorów, a w głosowaniu publiczności na pewno będzie w pierwszej piątce.
10. Chorwacja. Jedyny w finale kraj z byłej Jugosławii, do tego nieco absurdalna dwoistość i ciekawy głos Jacquesa Houdka.

11. Belgia była jednym z faworytów do wygranej, jednak przez nijaką oprawę sceniczną i nieco przestraszony głos Blanche może wypaść z pierwszej dziesiątki.

12. Norwegia. „Grab the moment” dzięki nowoczesnej produkcji powinno dobrze zapunktować u jurorów, a na pewno spodoba się też części publiczności. Szczególnie tej z krajów skandynawskich.

13. Węgry. Folk zazwyczaj dobrze wypada w konkursie, a folklor romski chyba w szczególności.

14. Wielka Brytania. Dobry głos, efektowne wizualizacje, dobrze wyprodukowana piosenka – Wielka Brytania wreszcie nie ma się czego wstydzić. To czemu tak niska pozycja? Trzeba było wychodzić z Unii?!

15. Mołdawia. Epic Sax Guy i spółka w finale w 2010 roku nie wypadli najlepiej. Tym razem się poprawią, ale tylko o parę pozycji. Bądźmy szczerzy – Rumunia przelicytowała ich dobre parę razy.

16. Holandia. Świetne głosy, ale trochę przeterminowana stylistyka. Wstydu nie ma, ale szału też nie.

17. Izrael. IMRI pokazał w półfinale, że jednak potrafi śpiewać czysto, a efektowna choreografia i atrakcyjni tancerze działają tylko na jego korzyść. Szkoda tylko, że „I feel alive” nie jest lepszą piosenką.

18. Austria. Nathan jest przesympatyczny, ale to jednak za mało. Podczas półfinału jego głos też nie był tak klarowny, jak podczas wcześniejszych występów. Przykro mi…

19. Australia. Isaiah, lubię Cię, fajnie śpiewasz, ale Twoja oprawa sceniczna nie działa, a poza tym załóż skarpety.

20. Grecja. Czy Demy wreszcie wejdzie czysto w refren? Na razie nie mamy podstaw, by tak sądzić, więc nie ma też podstaw dla dobrej pozycji Grecji.

21. Dania. Anja wykrzyczała sobie finał, ale to by było na tyle.

22. Białoruś. Joci zabrał wam folkowe punkty, ale i tak super, że byliście w finale!

23. Cypr. Dzięki głosom Grecji nie będziesz ostatni, Hovig, i to by było na tyle.

24. Ukraina. Głosy sympatii dla gospodarzy uchronią Ukrainę przed klapą Austrii z 2015 roku. Ledwo.

25. Niemcy. Tak jak mówiłem, Niemcy opuszczają ostatnią pozycję. O jedno miejsce w górę.

26. Hiszpania. Hiszpanio, idź do domu i zastanów się nad tym, czym było „it” z piosenki „Do it for your lover”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *