Balet na sukces

Merkucjo (Łukasz Ożga) dokazuje na balu u Kapuletów. Zdjęcie: Tomasz Hołod

Za dyrekcji Ewy Michnik balet w Operze Wrocławskiej sprowadzał się przede wszystkim do roli efektownego, acz niewielkiego dodatku do operowych superprodukcji. Własne spektakle tancerze realizowali przede wszystkim do muzyki z taśmy. Wraz ze zmianą na stanowisku dyrektora, jednym z nowych priorytetów nowego kierownictwa było ożywienie wrocławskiego ośrodka baletowego. Widać to dobrze w obecnym sezonie, gdzie pojawiło się więcej baletowych premier (poprzednia – Eufolia/Ambulo miała miejsce w grudniu). Miarą ambicji wrocławskiego teatru jest również nowa realizacja Romea i Julii Sergiusza Prokofiewa z udziałem orkiestry: dzieła dobrze znanego i gwarantującego frekwencyjny sukces, jednak niezwykle wymagającego dla artystów tak rozmiarami, jak i trudną partyturą.

Niestety, orkiestra Opery Wrocławskiej prowadzona przez Marcina Nałęcz-Niesiołowskiego, nie przeszła przez te trudności tanecznym krokiem. Solowe partie, szczególnie w instrumentach dętych, pozostawiały wiele do życzenia, zwłaszcza pod względem intonacji. Niewyrównane były poziomy dynamiczne zespołu, a gdy orkiestra huknęła jak na wiwat Capuleti e Montecchi, bodaj najbardziej znany fragment baletu, miało się wrażenie, jakby ktoś sztucznie podkręcił głośność. Szczęśliwie – poza paroma drobnymi wyjątkami – orkiestra zachowała metrum, jednak utrzymanie zespołu w ryzach skutkowało pewną sztywnością i kostycznością w grze muzyków. Można było odnieść wrażenie, że orkiestra jest niezwykle spięta. Potwierdzać tę tezę zdaje się fakt, że z czasem – w drugim, a zwłaszcza w trzecim akcie – w grze muzyków pojawiła się większa płynność i swoboda. Jeśli tak, to można mieć nadzieję, że trudna partytura w końcu „się ułoży” i każdy kolejny spektakl (a w kalendarium Opery Wrocławskiej zaplanowano ich całkiem sporo) będzie brzmiał coraz lepiej.

Choreografia ułożona przez Jacka Tyskiego jest bardzo klasyczna (a właściwie – neoklasyczna), co stanowi pewne i bezpieczne rozwiązania. Bardziej zajmujące od śledzenia tanecznych popisów głównych bohaterów było obserwowanie małych gestów toczących się w tle, choć i te robiły się w końcu powtarzalne (ileż razy Merkucjo może całować Tybalta w policzek!). Przy trzeciej godzinie spektaklu czułem się już nieco znudzony, co przy znakomitej i niezwykle barwnej partyturze Prokofiewa w ogóle nie powinno mieć miejsca! Spektakl rozpoczął się od wyświetlenia obsady na dwóch prostokątnych ramach służących za elementy scenografii. Projekcja była utrzymana w stylu czołówek tasiemcowych seriali z lat 90., ot dajmy na to – Dynastii czy Mody na sukces. Elementy serialowej ekspresji można było potem odnaleźć także w scenach z udziałem postaci komicznych – niani (Anna Szopa-Kimso) oraz Merkucja (Łukasz Ożga). Obydwoje zresztą błyszczeli na scenie – tak aktorsko, jak i tanecznie. Z pozostałych postaci warto wyróżnić także Matkę Julii (Natsuki Katayama), która świetnie poradziła sobie z efektowną partią w pierwszym akcie oraz Pabla Martineza Mendeza w mniejszej, acz bardzo wdzięcznej roli Baltazara. Paradoksalnie znacznie mniej wyraziste partie należały do głównych bohaterów – Romea (Robert Kędziński) i Julii (Rina Nishiuchi), choć trudno im coś zarzucić pod względem wykonawczym.

Dość efektownie prezentowała się scenografia zaprojektowana przez Olgę Skumiał. Proste białe geometryczne bryły były ożywiane przez światło projektu scenografki oraz przez mapującą projekcję Piotra Maruszaka, dzięki którym za pomocą oszczędnych środków udało się uzyskać bardzo zróżnicowane efekty. Pięknie prezentowała się szczególnie scena balkonowa rozgrywana na tle rozgwieżdżonego nocnego nieba. Kostiumy Marty Fiedler w sposób umowny nawiązywały do czasu akcji szekspirowskiego oryginału. Opera Wrocławska przygotowała solidny spektakl, który wprawdzie raczej nie porwie krytyków, lecz powinien podobać się większości odbiorców, zwłaszcza gdy orkiestra poczuje się już swobodniej w trudnej partyturze Prokofiewa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *