Eurowizja 2018. Prognozy na finał

No dobrze, póki co moje półfinałowe przewidywania trudno uznać za miarodajne, nie spodziewam się, żeby inaczej było w finale. Dalej jednak bawię się w typowanie, bo kto mi zabroni?

1. Bułgaria. Ostatnie dwa lata źle typowałem zwycięzcę Konkursu. Ponieważ bardzo mi w tym roku zależy, żeby wygrał Izrael, typuję Bułgarię, żeby znów móc być w błędzie. A jeśli się nie pomylę – też się nie obrażę. Odkąd Bułgaria wróciła na Eurowizję po liftingu zajęła kolejno czwarte i drugie miejsce. Logiczną kontynuacją tego ciągu geometrycznego byłoby miejsce pierwsze.

2. Izrael. Netta i towarzyszące jej tancerki robią świetne show w absolutnie zakręconej piosence i mają nie jedną, a dwie ściany machających łapkami złotych kotków. Nie widzę innego wyjścia niż absolutny top 3.

3. Estonia. Eurowizja to przede wszystkim konkurs wokalny, więc wiele osób doceni operowy głos Eliny (choć w świecie opery klasycznej raczej nie byłaby drugą Garančą…). Mam tylko nadzieję, że nie na tyle, żeby Estonia wygrała. Dwa zwycięstwa Estonii na zero Polski?! Tego nasza duma narodowa mogłaby nie wytrzymać.

4. Szwecja. Benjamin świetnie śpiewa, tańczy i ma efektowną oprawę wizualną. Do tego za Szwecją murem stoją kraje skandynawskie i bałtyckie, a za piosenką – coraz silniejsza najtisowa nostalgia. Może to za mało na top 3, ale pierwsza piątka powinna być pewna.

5. Serbia. Bałkański folk FTW! Serbska piosenka jest idealnie skrojonym kawałkiem eurofolku z efektowną oprawą sceniczną. Powinno to przyciągnąć głosy nie tylko krajów byłej Jugosławii i w efekcie dać Serbii miejsce w ścisłej czołówce.

6. Ukraina. Ukraina jest jednym z ostatnich krajów byłego Związku Radzieckiego w finale, a przecież na kogoś trzeba głosować w ramach regionalnej solidarności… Melovin ma energetyczną piosenkę, różnokolorowe soczewki i fortepian-trumnę. Czego chcieć więcej?

7. Włochy. Eurowizja stanowi zawsze polityczny barometr Europy. W tym roku objawia się on wzmożoną liczbą piosenek z pokojowym przesłaniem. Któraś z nich powinna trafić do publiczności. Obstawiam Włochy, które są najbardziej bezpośrednie w swoim komunikacie, a jednocześnie mało irytujące jak na piosenkę o pokoju.

8. Australia. Australia zawsze wypada dobrze u jurorów, a piosenka Jessiki jest na tyle chwytliwa, a wokalistka na tyle sympatyczna, że powinna też zapunktować u widzów. Pewna pierwsza dziesiątka.

9. Hiszpania. Zeszłoroczny sukces Salvadora Sobrala zaowocował wysypem klasycznych balladowych piosenek. Któraś z nich na pewno znajdzie się w czołówce. Obstawiam Hiszpanię, bo pewnie niejednego widza urzeknie autentyczna chemia pomiędzy wokalistami.

10. Czechy. Mikolas rozkręci dobrą imprezę w Lizbonie i na swoim wielbłądzie pewnie wjedzie do pierwszej dziesiątki.

11. Finlandia. Zróbcie miejsce dla królowej queeru! Owszem, piosenka Saary jest dość tanim europopem, ale ile daje radości. Mobilizacja krajów skandynawskich i środowisk LGBT powinna dać Finlandii wysokie miejsce, ale na pierwszą dziesiątkę może minimalnie zabraknąć punktów.

12. Portugalia. Obrońcy tytułu postanowili nie zmieniać zwycięskiej formuły i przedstawić kolejną delikatną i klasyczną balladę. Jednak Eurowizja poszukuje wciąż czegoś nowego, czego jeszcze nie było. Portugalczycy jednak mogą liczyć na przyzwoite miejsce po lewej stronie tabeli.

13. Mołdawia. Bałkański folklor FTW (chyba już gdzieś to pisałem…)! Brzmienie kapeli dętej i kabaretowa comedia dell’ arte, którą mołdawski tercet odstawia na scenie, z pewnością urzekną mieszkańców Bałkanów, ale pewnie nie tylko. Folklor przecież zawsze dobrze wypada na Eurowizji.

14. Norwegia. Aleksandrze Rybaku – póki co, w nowym systemie naliczania głosów możesz dzierżyć rekord największej ilości punktów po prawe stronie tabeli.

15. Austria. Cesar jest bardzo sympatyczny (i bardzo atrakcyjny – dodaje moja dobra przyjaciółka) i dobrze śpiewa, ale jak układałem tę tabelę, to nie mogłem sobie o nim przypomnieć, a to chyba nie najlepiej wróży.

16. Cypr. Mnie ta przerysowana cypryjska Rihanna jakoś nie rozpala, a 12 punktów od Grecji to za mało, by myśleć o lokacie w ścisłej czołówce. Ale jednak szybkie piosenki zazwyczaj dobrze wypadają, więc Eleni czeka solidne miejsce w środku stawki.

17. Irlandia. Urocza piosnka z uroczą oprawą sceniczną i parą uroczych tancerzy. Irlandia po raz pierwszy od kilku lat znalazła się w finale i to już należy uznać za sukces. Dzięki mobilizacji środowisk LGBT uniknie dołu tabeli i zajmie solidne miejsce gdzieś w środku.

18. Niemcy. Brawo Niemcy – śpiewając o super-mamie głosem niemieckiego Eda Sheerana ostatecznie opuścicie dno tabeli, by przesunąć się w stronę centrum. Gratulacje, może niedługo znów zaczną was lubić w Europie? Tylko, proszę, nie głosujcie na AfD jeśli chcecie utrzymać ten trend.

19. Holandia. Nie no, spoko tancerze. Tylko po co im ten białas?

20. Litwa. Ieva podobnie jak Michael z Niemiec chce nas poruszyć historią o wyidealizowanej rodzinie. Litwa ma prostą, choć ładną oprawę, ale i tak obstawiam, że niemiecki Ed Sheeran wypadnie lepiej od litewskiej smutnej muzykolożki…

21. Francja. Obawiam się, że niedzielni (a właściwie – sobotni) widzowie Eurowizji nie zrozumieją całego przesłania francuskiej piosenki i pomylą ją z trzyminutową reklamą czekoladek „Merci”. Dobre czekoladki, ale śpiewać o nich trzy minuty?!

22. Dania. Piosenka duńskich wikingów jest zwyczajnie nudna. W finale są aż cztery kraje skandynawskie, więc komuś musi pójść gorzej, żeby komuś poszło lepiej. Obstawiam Duńczyków.

23. Węgry. Węgrzy zaskoczyli mnie awansem do finału i dalej nie widzę w ich piosence nic, co by ją specjalnie wyróżniało. Przewiduję dół tabeli.

24. Słowenia. Nic dwa razy się nie zdarza, więc nie ma, co liczyć, że Lei znów padnie taśma podczas wykonania. Bez tego raczej nie podbije serc publiczności, bo refren jej piosenki jest strasznie płaski.

25. Albania. Eugen dostał się do finału i to by było na tyle. Chętnie jednak znów obejrzę efektowne wymachy głowy albańskiego perkusisty.

26. Wielka Brytania. Gratuluję, Brexit się wam opłacił! Skoro wy nie chcecie być z nami, to nie wiem, dlaczego my mamy być z wami „together through this storm”…

TEL AVIV 2019!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *